0

Dorsz w kolendrze

W tle sączy się Jezus Maria Peszek. Chociaż „sączy” w przypadku Marysi to niezbyt udane słowo. Także wróć… W tle wżera się w umysł Jezus Maria Peszek. Aktualnie nucę cichutko (Zgredko-Gnomy śpią) „Nie ogarniam” i...

0

Zupa z pieczonych buraków

Korzenie swoje zapuściła w Londynie. Zupa oczywiście 😉 I była z tych, w stylu „ugotuj coś z niczego”. No to ugotowałam to nic i o dziwo wszyscy się nią zajadali (też tak macie, że...

0

Idealne pieczone ziemniaki

Niedziela… Od kilku lat brakuje nam czasu, żeby spokojnie zatopić się w lenistwie tego dnia. Odsypianie, nadrabianie zaległości, zakupy, sprzątanie, praca. Ciągły wyścig z czasem. I nagle, wczesnym popołudniem zapala się czerwona lampka, że...

0

Marokańskie pierniczki

Okazuje się, że z chorym Gnomem i półzdrowym Zgredkiem w domu da się przeżyć. I to nie resztką sił, a pełną gębą. Wszystkie wstałyśmy o jednej porze (co prawda matka chętnie by jeszcze przycięła komara),...

0

Czeski wiejski chleb

Pamiętam dobrze, gdy moja mama dostała od sąsiadki zakwas. Dostała i zaczęła piec. Oj przepyszny był ten chleb, ale ja wtedy byłam na etapie: „Gotowanie mnie nie zabije, ale pieczenie może…”. I kilka lat...

0

Zupa porowa

Zupa ta, to kolejne moje kulinarne odkrycie. Pora lubię. Ale do tej pory zawsze traktowany był przeze mnie po macoszemu. Jako lekko ostry dodatek i basta. A teraz pojawił się w roli głównej i...

0

Sałata z orzechowym dressingiem

Żyję już trochę na tym świecie (niektórzy domownicy mówią, że całkiem stara już jestem), ale pewne rzeczy dopiero niedawno odkryłam. Jedną z nich jest olej z orzechów laskowych, w którym zakochałam się od pierwszego...

0

Zapiekanka z kaszy gryczanej

Jeśli komuś przyjdzie do głowy zadać pytanie, czy to danie da się przygotować na raty, to odpowiem wam (z własnego doświadczenia), że jak najbardziej TAK 🙂 Dzisiejsze kucharzenie było szatkowane nieustającymi gnomowymi nawoływaniami z...

2

Polędwiczki w sosie parmezanowym

A jednak nie wytrzymałam. Musiałam obejrzeć kolejny odcinek, dwa, a może trzy (nie wiem już ile, bo straciłam rachubę) Grey’s Anatomy. Ten serial jest jak narkotyk. Uzależnia jak cholera. I gdy nie narzeka się...