Prażonki - fotorelacja!

Prażonki - fotorelacja!

Jakiś miesiąc temu, gdy koleżanka napisała mi, że na weekendowym wyjeździe będziemy robić “prażonki”, zrobiłam wielkie oczy. Pytam się Kawy, czy o nich słyszał, wszak to on codziennie obraca się w towarzystwie 😉 Nie słyszał. Więc się zastanawiam, co to u licha są te prażonki. Naoglądałam się już trochę programów kulinarnych polskich i nie polskich, poczytałam też trochę książek, nie tylko z przepisami, ale niestety. Nic mi do głowy nie przyszło poza tym, że pewnie będzie to danie z ogniska lub grilla. Na szczęście szybko zostałam oświecona 🙂

Cytując koleżankę i Wikipedię, jest to lokalne danie składające się głównie z ziemniaków, cebuli, kiełbasy i boczku. Ewentualna reszta składników, zależy już od inwencji twórczej kucharza, bowiem z prażonkami jak z rosołem. Co dom, to inny przepis. Jednak jest jeden wspólny mianownik. Żeliwny garnek i ognisko 🙂 Ale uwaga, garnek nie może być byle jaki, bo najlepsze są te ręcznie wykonane z okolic Zawiercia, które to słynie z prażonek ;). Ja nie mam żadnego porównania, bo prażonki spożywałam po raz pierwszy i to właśnie z takiego garnuszka, ale powiem Wam że było pysznie.

Kolejny raz mnie zadziwia jak niewiele trzeba, żeby dobrze zjeść. Kilka prostych i ogólnie dostępnych składników, połączonych ze sobą w odpowiedni, równie prosty sposób. A najlepsze jest to, że w przygotowania włączają się również dzieci 🙂 Na wyjeździe była ich czwórka i w kolejce się ustawiały po kawałki ziemniaka i boczusiu, które potem układały w garze. A samą pracę dodatkowo uprzyjemniało nam podglądanie jazdy konnej. Zresztą, wszystko zaraz zobaczycie poniżej… Bo dzisiaj będzie nieco nietypowo. Dużo zdjęć z normalnych przygotowań, żadnej stylizowanej sesji 😉 Przepis, który Wam podam będzie miał charakter orientacyjny, nie będzie dokładnych gramatur, bo to przecież biwak był. Do gara wrzucałyśmy produkty w mało skoordynowany sposób przy jednoczesnym ogarnianiu wyżej wymienionej czwórki małoletnich. Ale to nie o przepis sam w sobie dzisiaj chodzi, tylko o przybliżenie dania, o którym być może nie wszyscy jeszcze słyszeli. To co? Ręka w górę, kto jest gotowy na pierwszą fotorelację w historii gotować! 😉

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

Pierwsza podstawowa zasada. Nie ma ogniska, nie ma prażonek. Próby odwzorowania tego dania w domu, na przykład w piekarniku, mogą zakończyć się powodzeniem, ale to nie będzie ten smak. Dlaczego? Spróbujcie upiec kiełbaskę na ognisku, i spróbujcie potem taką samą usmażyć na patelni. Czujecie różnice, nie?

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

Druga zasada. Nie ma kociołka, nie ma prażonek 🙂 Ten ze zdjęcia, to oryginalny żeliwny garnek z okolic Zawiercia właśnie. Nówka sztuka nieśmigany, jedynie wcześniej wypalony. Pierwsze co się rzuca w oczy to to, że jest nieczerniony. Ja szczerze mówiąc pierwszy raz taki widziałam, zakochałam się w nim od razu i wzdycham do niego do tej pory 🙂

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

Pokrywka, ważna rzecz. Wszystko musi być dokładnie uszczelnione, żeby się pięknie udusiło we własnych sokach. Na zdjęciu nie widać, ale pokrywka jest przykręcana śrubą do garnka. Nic nie może nam wyparować 😉

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

Dobra… Ognisko mamy, garnek i pokrywkę mamy. Teraz rzecz najważniejsza, czyli zawartość. Kociołek solidnie smarujemy smalcem, po to żeby nic się nam nie przypaliło. Dodatkowo dno zabezpieczamy skórką odciętą z boczku.

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

Teraz kolejno wykładamy przygotowane wcześniej składniki naszych prażonek. U nas były ziemniaki, burak, cebula, boczek, i w sumie trzy rodzaje kiełbas (drobiowa, wieprzowa i kupiona na miejscu lokalna wiejska). Ziemniaki pokroiłyśmy w grubsze plastry lub półplasterki (w zależności od wielkości tychże), buraka w cienkie plasterki, cebulę w półtalarki, kiełbasę w plasterki, boczek w grubsze plastry. Każdą warstwę warzyw przyprawiamy solą i pieprzem.

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

Na tym etapie przygotowania ciekła mi już ślinka. Z niecierpliwością wyglądałam końca wypełniania gara, ale w tym momencie wkroczyły dzieci.

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

Znudziło im się już oglądanie wygibasów amazonki na huculskim koniku i postanowiły pomóc rodzicom. Tutaj widać tylko dwie sztuki, ale na stanie (jak już się zapewne domyślacie) była ich czwórka. Każdy plasterek boczku musiał przejść dokładną kontrolę, nierzadko był po drodze konsumowany w celu zapewnienia najwyższej jakości dania. Ziemniaki w garze musiały idealnie do siebie pasować, niczym puzzle z psimi szczeniakami. A starym w brzuchu coraz bardziej burczało…

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

W końcu się udało. Pamiętajcie, ostatnia warstwa zawsze musi się składać z ziemniaków. Teraz dociskamy wszystko mocno. Na wierzch nie zaszkodzi dorzucić jeszcze odrobiny smalcu.

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

Przyszedł czas na kapustę. Na wierzch wykładamy porwane liście kapusty i całość przykrywamy pokrywką, solidnie dokręcamy ją do garnka. Tutaj oczywiście wskazana jest pomoc męskiej dłoni 😉

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

I fruuu na ognisko 🙂

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

Prażonki pieczemy ok. 1 godz, plus ewentualny mały haczyk. Nad niezbyt dużym ogniem, a internety mówią, że najlepiej w żarze. Tutaj nieco zaogniona sytuacja, ale dobrze że nie widzieliście wysokości płomienia, kiedy prażonki lądowały na ognisku 😉 W pewnym momencie z gara zaczynają ulatniać się zapachy, a podania twierdzą, że wtedy zaczynają schodzić się sąsiedzi. Także moi kochani biwakowicze, to nie były przejawy nocnego życia mieszkańców schroniska, tylko zwabiły ich nasze prażonki.

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

Oł je. Aktualnie jestem najedzona, ale jak patrzę na to zdjęcie to automatycznie zachciało mi się jeść.

PRAŻONKI - FOTORELACJA!

No i dokopaliśmy się do środka. To jest pierwsza porcja z wierzchu garnka. Pyszna, ale najlepsze jest to na samym spodzie. Także pamiętajcie na przyszłość. Jeśli przyjdzie Wam kiedyś spożywać prażonki w większym gronie, cierpliwie czekajcie na końcu kolejki na ostatki. Nie dość, że najlepsze to jeszcze człowiek po nich piękny i gładki 😉

Ok, to już koniec mojej relacji. Mam nadzieję, że Wam się podobało i że będziecie chcieli dokładki. Poniżej jeszcze zapiszę Wam orientacyjną ilość zawartości naszego garnka.

Składniki:

  • 2 kg ziemniaków
  • 3-4 cebule (w tym 1 czerwona)
  • 1 burak
  • 1 kg kiełbasy
  • ok. 1 kg boczku
  • sól i pieprz do smaku

Za całe pyszne zamieszanie dziękuję Oli, która odkryła przede mną prażonki i podzieliła się swoim przepisem 🙂 Za ewentualne nieścisłości serdecznie przepraszam, bowiem ekspertem w temacie nie jestem. Krytykę przyjmę na klatę, wszak konstruktywna uczy 🙂

5 Comments
  1. Potwierdzam zgodność z oryginałem 😉
    Wiesz garnek czeka w gotowości

    1. Kamień z serca 😉 Ja też już czekam w gotowości 🙂

  2. My ,czyli cabanie dodajemy marchewkę pokrojoną w plasterki i dużo zielonej pietruszki.Garnek który jest na zdjęciu to już garnek z końca XX wielu. Wcześniej piekło się w glinianych garnkach przykrytych darniem .Wspomnienia dzieciństwa.

    1. Myślę, że następnym razem zrobię z marchewką i natką, bo już wiele słyszałam głosów o tych “brakujących” składnikach. Chętnie bym również spróbowała, prażonek/duszonek/pieczonek przyrządzonych w tradycyjny sposób 🙂 Wierzę, że smak nie do porównania…

      P.S. Dziękuję tutaj za maila, odpisałam jednak jest błąd w adresie e-mail. Pozdrawiam serdecznie.

  3. Potwierdzam zgodność z oryginałem w całej rozciągłości 🙂
    To, co opisałaś to oryginalna, bazowa wersja.
    Oczywiście są modyfikacje, niektórzy dodają marchewkę, inni natkę pietruszki (sporo), niektórzy bez warzyw – zależy od “widzi mi się”.

    Mój tata opowiadał mi, że dawniej te prażonki to było takie “chłopskie” danie, boczek i kiełbasa były rarytasem i nie zawsze lądowały w garnku, bardziej smalec grał pierwsze skrzypce.
    I nie zawsze garnek był z pokrywką i często używano darni do przykrycia garnka (tak, ziemi i trawy!).
    Podobno zdawało egzamin, tylko trochę “chrzęściło między zębami” 🙂 – taka ciekawostka.

    Garnek “robi wrażenie” jak to młodzi mówią, zawsze i wszędzie – jest mega, aż jestem zdziwiony, że to nadal raczej lokalny przysmak.

    Pozdrawiam – Gasiak Zawierciok 🙂

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz :)

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.