Tort kawowy z orzechową chrupką

Tort kawowy z orzechową chrupką

Całkiem niedawno pisałam Wam, że robienie tortów szło mi nieco opornie (cała historia do poczytania tutaj). Nie to, że tego nie lubiłam robić. Wręcz przeciwnie, tylko zawsze musiałam coś tak pokombinować, że nieraz tragedia zaczynała się dziać zaraz po wyjęciu biszkoptu z piekarnika 😉 Teraz, gdy w głowie mam wszystkie wskazówki z warsztatów, idzie mi już lepiej.

Do pracy zabieram się odpowiednio wcześnie i dzięki temu wiem, że nawet gdyby stał się koniec świata, to zdążę upiec jeszcze jeden biszkopt 😉 Staram się też nie panikować po drodze, tylko szukać odpowiedniego rozwiązania. Pewnie się nie domyślacie oglądając powyższe zdjęcie, ale ten tort również musiałam ratować. Na szczęście sobie poradziłam 🙂

Z dekoracjami też staram się nie szaleć i mierzyć siły na zamiary. Z rękawem cukierniczym nadal rozmawiamy w dwóch różnych językach, dlatego nie porywam się póki co na tęczowe jednorożce i inne Elsy. Przyjdzie jeszcze na to czas. Mam nadzieję 😉

Co do tynku jeszcze parę słów. Przy okazji relacji z warsztatów pisałam, że nie cierpię masy maślanej. Wszystkie torty, co do tej pory zrobiłam obkładałam (bo wtedy jeszcze nie tynkowałam) kremem kremówka-mascarpone. Jednak, że mam małego hopla na punkcie gładkich tortów i kancika, i mało wprawy z tynkowaniem wyżej wymienioną masą, postanowiłam raz jeden jeszcze spróbować tynku na bazie masła. Tym razem padło na połączenie z serkiem mascarpone. No i przepadłam. O przełożenie nim tortu raczej bym się nie pokusiła, ale jako cienka warstwa tynku jest bardziej niż zjadliwy. No i te dekoracje, trzymające fason 😉 Także zostanę z nim pewnie na dłużej. Ale przejdźmy teraz do tego, co w środku…

Tort kawowy z orzechową chrupką

Tort był robiony z myślą o osobie, która bardziej gustuje w smakach czekoladowych i orzechowych. Dlatego nie ma w nim ani jednego owocka 😉 Chwilę zastanawiałam się nad kremem, czy nie pójść w bardziej delikatny waniliowy, wygrał jednak mocniejszy akcent kawy. Jeśli zaś chodzi o moją kombinatorską naturę, to zdecydowałam się zrobić krem budyniowy, a nie klasyk z mascarpone. Czekolada, orzechy i bonusowo ciasteczka znalazły się w chrupce. Czekoladowo-orzechowy jest również drip, a biszkopty nasączone zostały oczywiście likierem kawowym.

Z wiarygodnych źródeł wiem, że wyszło mi całkiem niezłe połączenie 🙂 A jeśli i Wam narobiłam smaka, to poniżej dzielę się przepisem.

Tort kawowy z orzechową chrupką

Składniki na biszkopt (średnica rantu 16 cm):

  • 5 jajek
  • 150 g drobnego cukru do wypieków
  • 120 g mąki pszennej
  • 40 g kakao

Składniki na chrupkę:

  • 200 g czekolady typu “Oreo”
  • 50 g śmietanki kremówki 36%
  • ok. 100 g orzechów włoskich

Składniki na krem:

  • 0,5 l mleka
  • 3 łyżki kawy rozpuszczalnej
  • 1 opakowanie budyniu śmietankowego bez cukru (ok. 40 g)
  • 4 jajka
  • 70 g + 1 łyżka cukru
  • 3 łyżeczki żelatyny
  • 125 g śmietanki kremówki 36%

Składniki na nasącz:

  • 50 ml likieru kawowego
  • 100 ml mleka

Składniki na tynk:

  • 150 g masła
  • 250 g serka mascarpone
  • 50 g cukru pudru

Składniki na drip:

  • 100 g czekolady deserowej o minimalnej zawartości kakao 50%
  • 100 g śmietanki kremówki 36%

Dodatkowo do ozdoby:

  • trochę posiekanych orzechów włoskich do posypania dripu
  • pralinki w gorzkiej czekoladzie
  • kwiaty zrobione z masy do tynkowania. Część masy zabarwiłam kakao
  • złoty brokat

Przygotowanie:

Zanim przystąpimy do jakiejkolwiek pracy, należy sobie zarezerwować czas odpowiednio wcześnie. Jak się przekonałam na własnej skórze, czasami nie wystarczy upiec biszkopt dzień przed imprezą 😉 I nie zakładam tutaj żadnej wtopy już na starcie, tylko po prostu tort potrzebuje odpocząć sobie w lodówce. I to kilka razy 🙂

Biszkopt

Do zrobienia biszkoptu potrzebujemy jajek w temperaturze pokojowej, dlatego zanim pomyślimy o ich ubijaniu, trzeba je wyjąć z lodówki i poczekać aż się zagrzeją. Gdyby jednak stało się tak, że zapomnicie ich wyjąć, a biszkopt musicie zrobić teraz-natychmiast, to pozostaje już tylko włożyć jajka do miski z ciepłą wodą i poczekać jakieś 10 min. Potem dokładnie je wycieramy, bo do białek nie może przedostać się ani jedna kropla wody. Możecie ratować się również mikrofalą, ale w tej kwestii Wam nie pomogę, ponieważ takowej nie posiadam 🙂

Jajka rozdzielamy na białka i żółtka. Białka przelewamy do misy miksera i zaczynamy je ubijać. Gdy osiągną już konsystencję luźnej piany, dodajemy w kilku etapach cukier. Ubijamy, aż otrzymamy sztywną pianę. Potem dodajemy żółtka i nadal ubijamy, aż połączą się z białkami. Od tej pory mikser nie jest już nam potrzebny.

Mąkę i kakao dokładnie mieszamy i przesiewamy. Dodajemy w kilku częściach do masy jajecznej i delikatnie mieszamy szpatułką.

Jeśli pieczemy biszkopt w tortownicy wówczas jej dno wykładamy papierem do pieczenia, boków niczym nie smarujemy. Jeśli używamy rantu, wtedy na blaszkę wykładamy papier do pieczenia i kładziemy na niej rant (boków rantu również niczym nie smarujemy). Przelewamy ciasto do formy i pieczemy ok. 40-50 minut (lub do tzw. suchego patyczka) w temperaturze 170°C. Po upieczeniu zostawiamy biszkopt w rancie/tortownicy do całkowitego ostygnięcia. Potem delikatnie oddzielamy ostrym nożykiem, boki biszkoptu od rantu. Kroimy biszkopt na trzy blaty, najlepiej na następny dzień po upieczeniu.

Chrupka

W kąpieli wodnej rozpuszczamy połamaną na kawałki czekoladę. Wlewamy kremówkę, dodajemy posiekane orzechy włoskie i wszystko dokładnie mieszamy. Ściągamy miskę z pary 😉

Na papierze do pieczenia rysujemy dwa okręgi o średnicy mniejszej o ok. 1,5 cm od średnicy tortu. Smarujemy je warstwą masy czekoladowej na grubość ok. 0,5 cm. Papier z masą wkładamy na kilka godzin do zamrażalnika.

Krem kawowy

Jajka rozdzielamy na białka i żółtka. Białka od razu przelewamy do większej misy, bo będziemy je ubijać.

Żelatynę rozpuszczamy w niewielkiej ilości wody i czekamy aż spęcznieje.

Większą cześć mleka odlewamy do garnka i stawiamy na gazie, aby się zagotowało. Wsypujemy do niego kawę rozpuszczalną. Budyń, cukier oraz żółtka mieszamy dokładnie z resztą mleka. Gdy mleko będzie gorące, zmniejszamy ogień, dodajemy masę do garnka i bardzo szybko mieszamy, żeby nie zrobiły się grudki. Cały czas mieszając czekamy, aż masa zgęstnieje i się zagotuje. Ściągamy budyń z ognia i odstawiamy go, żeby trochę przestygł.

Teraz dodajemy do budyniu napęczniałą żelatynę i dokładnie mieszamy, aż się cała rozpuści.

Białka ubijamy mikserem na sztywną pianę, dodając w między czasie łyżkę cukru. Ubitą pianę dodajemy partiami do jeszcze gorącego budyniu i mieszamy za pomocą szpatułki. Odstawiamy całość do całkowitego ostygnięcia.

Gdy krem będzie zimny, ubijamy śmietankę kremówkę na sztywno i również partiami dodajemy ją do kremu. Mieszamy delikatnie szpatułką.

Nasącz

W miseczce mieszamy likier z mlekiem.

Tynk

Do tego kremu potrzebujemy masła i serka w temperaturze pokojowej. Dlatego warto pamiętać, żeby wyjąć je wcześniej z lodówki.

Do misy miksera wrzucamy miękkie masło, dodajemy cukier puder i ubijamy na najwyższych obrotach przez ok. 10 min. Gdy masło zbieleje i powiększy swoją objętość, dodajemy w kilku etapach serek mascarpone. Zanim dodamy kolejną część, upewnijmy się, że poprzednia jest idealnie wmieszana w masę.

Drip

W kąpieli wodnej rozpuszczamy połamaną czekoladę i dodajemy do niej kremówkę. Dokładnie wszystko mieszamy. Odstawiamy drip, żeby odrobinę przestygł i jeśli mamy, przelewamy go do plastikowej buteleczki z “lejkiem”. Dzięki niej lepiej będzie nanosić drip na tort.

Składanie tortu:

Tort składałam w rancie cukierniczym, dzięki czemu ma on równe boki.

Na podkładzie układamy rant i wkładamy do niego pierwszy blat biszkoptu. Nasączamy go, a następnie wykładamy na niego jeden okrąg chrupki. Przykrywamy wszystko bardzo dokładnie warstwą kremu kawowego. Następnie do rantu wkładamy kolejny blat, lekko go dociskamy. Znów go nasączamy, kładziemy drugą chrupkę. Nakładamy kolejną warstwę kremu, a na nią ostatni blat. Znów lekko dociskamy całość, nasączamy biszkopt i odstawiamy złożony tort w rancie do lodówki na kilka godzin.

Po tym czasie wyciągamy tort z lodówki, zdejmujemy z niego rant. Możemy użyć do tego suszarki do włosów, żeby delikatnie ocieplić i rozluźnić krem z brzegu 😉 Po zdjęciu rantu, wygładzamy bok tortu i znów wkładamy go do lodówki na kilka godzin, żeby “osiadł”. Przy okazji możemy też wtedy się przekonać, czy nam się tort nie rozjedzie pod własnym ciężarem 🙂

Gdy tort już nam osiądzie, wyciągamy go z lodówki, żeby się ogrzał. Nakładamy na boki i wierzch warstwę tynku i delikatnie go wygładzamy. Znów wkładamy tort na kilka godzin do lodówki.

Gdy tynk już zastygnie, a tort znów będzie dobrze schłodzony wylewamy na niego lekko ostudzony drip. Po wierzchu posypujemy go posiekanymi orzechami włoskimi. Kolejny raz wkładamy tort do lodówki.

Na koniec zostaje już tylko dekoracja. Oczywiście wedle uznania, ja tym razem poszłam w śmietankowe praliny w gorzkiej czekoladzie i dwukolorowe kwiaty wyciskane (trzęsącą się ręką) za pomocą rękawa cukierniczego i tylki rosyjskiej. Całość posypałam złotym brokatem jadalnym.

Przepis na tynk pochodzi z bloga Słodki pomysł.

Przepis na krem (oczywiście zmodyfikowany został na potrzeby tego tortu) pochodzi z książki Ciasta domowe” Barbary Bytnerowicz.

2 Comments
  1. Tort wygląda zjawiskowo i bardzo mi odpowiada smakowo. Jedyna kwestia, jaka zostaje pod znakiem zapytania to … jak się kroi taki tort z twarda “chrupka” w środku? Mam wrażenie ze bedzie ciężko szło i może się nieco rozjeżdżać i rozwalać.

    1. Dziękuję 🙂 Żeby dobrze się kroiło tort (nieważne co jest w środku) trzeba go przed podaniem wyjąć z lodówki na min. 30 min. Złapie on wtedy temp. pokojową a dodatkowo będzie lepiej smakował, niż taki wyjęty prosto z lodówki. Druga rzecz to krojenie ostrym, gładkim (bez ząbków) nożem moczonym we wrzątku i wycieramy do sucha ręcznikiem papierowym.

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz :)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *